Radziejowa z dziećmi.

Radziejowa

W drugim dniu naszego pobytu w Tylickim Wzgórzu postanowiliśmy zdobyć Radziejową, czyli najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego (1266,5 m. n. p. m.). Mimo, że z opowiadań wiedzieliśmy, że może nie być łatwo zrobić to z dziećmi, stwierdziliśmy, że spróbujemy, ponieważ nasze dzieci mają już niewielkie górskie sukcesy na swoim koncie. Wyruszyliśmy po śniadaniu i naszą przygodę ze zdobywaniem Radziejowej zaczęliśmy przy Bacówce na Obidzy ( Zdj.1).  Z Tylicza kierujemy się na Piwniczną Zdrój, przed Piwniczną Zdrój skręcamy na Łazy i potem już cały czas prosto drogą do Bacówki. Najlepiej wpisać Bacówkę w nawigację i trafimy bez problemu. Pod Bacówką jest płatny parking, niezbyt duży, ale my bez problemu znaleźliśmy tam miejsce. W samej Bacówce można coś zjeść, kupić coś do picia czy lody.

Wyruszamy z Bacówki drogą betonową w górę (Zdj.2), droga po jakimś czasie zmienia się w polną. Teren jest w większości odkryty, droga prowadzi przez pola i łąki, w przypadku słonecznej pogody trzeba się liczyć z dłuższym spacerem w słońcu. Dochodzimy do Przełęczy Obidza (Zdj.3) i stąd niebieskim szlakiem kierujemy się na Wielki Rogacz. Droga miejscami jest stroma, prowadzi przez dosyć mocno przerzedzony las, więc znowu trzeba się liczyć ze spacerem w słońcu w razie ładnej pogody. Po drodze mijamy kamień z dużym metalowym krzyżem, który dla nas był idealnym miejscem na kolejny odpoczynek. (Zdj. 4 i 5).

Po dotarciu na Wielki Rogacz, kierujemy się czerwonym szlakiem na Radziejową (Zdj. 6). Całą drogę można podziwiać przepiękne widoki, o ile tylko nie patrzymy pod nogi, bo droga pod koniec robi się coraz bardziej kamienista i stroma (Zdj.7). Po ok. 3 godzinach w końcu docieramy na szczyt Radziejowej (Zdj. 8), tam znajduje się drewniana wieża widokowa, z której można podziwiać przepiękną panoramę. Jeżeli ktoś zbiera pieczątki, to przy tablicy na szczycie można sobie taką przybić.

Trasa na Radziejową i z powrotem zajęła nam ok 4.5 – 5 godzin.  Jest to trasa wymagająca, na której trzeba się przygotować na spory wysiłek. Podstawą są dobre buty, spory zapas wody i przekąski, które nas ratowały w gorszych chwilach 😊 Mimo to, udało nam się wejść, co więcej, dzieciaki wróciły zadowolone i chcą więcej, więc trzeci dzień przeznaczamy na odpoczynek a w czwartym ruszymy na Kordowiec. 😊