W górach Beskidu Sądeckiego

Majówka z dziećmi i co dalej???

Czasem słońce, czasem deszcz.

Wakacje przed sezonem. Majówka, Boże Ciało. Niby tylko weekendy, a jak się dobrze pokombinuje to wyjdzie i tydzień.

No, ale co wtedy?

To pytanie zadają sobie rodzice, którzy z jednej strony chcieliby wreszcie odpocząć, a z drugiej zapewnić swoim dzieciom urozmaicony czas.

Tak, ale gdzie znaleźć miejsce, w którym mimo niepewnej pogody i rodzice i dzieci będą się dobrze bawić?

Dokładnie przed takim dylematem stanęliśmy ponad rok temu. Całkiem przypadkiem natrafiliśmy na propozycję spędzenia rodzinnej majówki w górach w ośrodku agroturystycznym. Jak przystało na typowych betonowych mieszczuchów, od razu zapaliliśmy się na ten egzotyczny pomysł. Razem z trójką naszych diabląt postanowiliśmy przetestować ten rodzaj rekreacji. Byliśmy pełni obaw, jako że rozpiętość wiekowa wśród naszych dzieci utrudniała znalezienie wspólnych animacji. Dodatkowo dochodziła sześciogodzinna podróż samochodem.

Jaka była nasza konkluzja po tygodniu relaksu w górach, u Grzegorza?

Tak i jeszcze raz tak! Ilość atrakcji zdecydowanie zaspokoiła nasze potrzeby. Świetnie bawił się nasz ówczesny dziewięciolatek, czterolatka i dwulatek. Zajęcia były dopasowane do gości na tyle, że maluchy były w stanie uczestniczyć w zajęciach, a starszaki nie ziewały ze znudzenia. Wśród atrakcji każdy mógł znaleźć coś dla siebie: karmienie zwierząt na farmie, przejażdżka wozem i konno, wycieczka z zagadkami, poznanie okolicznych źródeł, ognisko, mecz piłki z rodzicami, warsztaty plastyczne, pieczenie bułek, seanse filmowe, wizyta w pasiece.

Żyć, nie umierać!

Wisienką na torcie były dwie sale: jedna po brzegi wypełniona zabawkami, a druga wyposażona w konsolę, ku uciesze naszego pierworodnego. A teraz uwaga! Obie sale były monitorowane, a my z kanapy mogliśmy w Tv kontrolować, czy nasze dzieci są jeszcze na ich terenie, czy też może czas najwyższy wszcząć poszukania. Zachwycone dzieciaki wymusiły na nas obietnicę, że za rok ponownie wrócimy do Tylicza. Szczególnie najstarszy syn, który bardzo polubił przesympatycznych synów właścicieli.

W tym roku w czasie weekendu majowego pogoda była mocno w kratkę.

Wielu gości miało obawę, czy majówka okaże się kompletną klapą.  No cóż, deszcz i chłód niestety ograniczyły harce na placu zabaw należącym do hotelu. Mam jednak dobrą wiadomość. U Grzegorza pogoda jest sprawą drugorzędną! Spacery w kaloszach do pobliskiej farmy, przechodzenie przez rwący mini strumyk, łapanie żab, czy zmutowanych olbrzymich gąsienic, do tego odkrywanie tajemnic pobliskiej mofety, to było to co małych gości porwało najbardziej.

Zawiązane przyjaźnie, wspólne zabawy, zbiorowe śpiewy i tańce robiły wiośnie niezłą konkurencję. No i znów podpisaliśmy cyrograf. Majówka 2020 ponownie będzie świętowana w górach i to znów w Tyliczu.

Jak wiadomo, dla rodziców małych dzieci niezwykle istotna jest kwestia animacji i atrakcji dopasowanych do wieku maluchów. Kto nie marzy o tym, żeby choć na chwilę przekazać komuś swoje pociechy. Niech ktoś inny się z nimi trochę pomęczy. U Grzegorza, tak jak obiecali w opisie majówki, spisali się na medal!

Ważne jest też jednak zakwaterowanie i poziom wyżywienia.

Tutaj mucha nie siada. Pokoje są czyste i świetnie wyposażone, i co ważne dla dużych rodzin, są też apartamenty dwupokojowe, gdzie z ulgą można się wieczorem oddzielić drzwiami od reszty stada.  Obiady typowo domowe, ale gotowane z sercem. Porcje solidnie. Z przyjemnością wrócę do półmiska genialnych pierogów ruskich.

Atrakcje okolicy podczas majówki z dzieckiem mają też ogromne znaczenie!

Sam Tylicz i odległa o parę kilometrów Krynica Zdrój, to niezwykle urokliwe miejsca, położone w sercu Beskidu Sądeckiego. Do najbliższego sklepu można przejść się spacerem, a tuż obok ośrodka ulubiony przystanek mojego męża, czyli źródełko wody mineralnej, którą można zapełniać przyniesione ze sobą butelki i baniaki. O wszystkich ciekawych miejscach godnych odwiedzenia w czasie wypoczynku z dzieckiem właściciele agro piszą tutaj: kliknij!

Kwiecień, maj w górach

Reasumując, majówka to skomplikowany czas w roku. Jak już wspominałam w górach, czasem można trafić na słońce, a czasem na deszcz. Jednak w Agroturystyka U Grzegorza zawsze świeci swoim blaskiem i nie ma tam miejsca na nudę.

Jest jednak jeden minus, o którym jestem zmuszona wspomnieć. W domu brakuje już miejsca na kolejne drewniane zabawki czy własnoręcznie uszyte misie. :))) Czy jesteś w stanie udźwignąć ten ciężar?? :))))

Olga z trójką dzieci (byłam z rodziną dwa razy, w słońcu i w deszczu… i.. zarezerwowałam trzeci raz!! Polecam i Wam! Sprawdźcie!